a) Objawy – grzech ten polega na tym, że ktoś trwa daleko od tego, co związane jest z wiarą. „Boję się przysłowiowo kościoła i księdza:
- tak jak diabeł święconej wody.
- zły przykład ze strony rodzeństwa i kolegów
- lenistwo duchowe i niechęć wyjścia z tego,
- antyświadectwo księdza, katechetki, „pobożnej” sąsiadki itp…
b) Przyczyny – Przedstawię w tym podpunkcie wywiad z Dawidem zwanym „Buszu”z Blachowni. Buszu ma 17 lat.
X.M: Usłyszałem Dawid, że jesteś niewierzący lub też wątpiący w istnienie Boga. Powiedz mi kiedy to zauważyłeś u siebie?
Dawid: Od wczesnego dzieciństwa chodziłem do kościoła razem z rodzicami. Zawsze wydawało mi się, ze jest tam Ktoś na górze, ale nigdy nie doświadczyłem miłości jaką Ten Ktoś darzy ludzi.
X.M: Rozumię, że nie doświadczyłeś miłości w domu rodzinnym i w kościele?
D: Wychowywałem się w rodzinie głęboko wierzącej. Rodzice przynależeli do Domowego Kościoła. Prosiłem Boga o wiele rzeczy. Nigdy ich od Niego nie dostałem. Wtedy jako dzieciak miałem do Boga wielkie pretensje o to, że jest Wszechmocny a mi nie może pomóc z najmniejszym problemem. Po śmierci ojca, a miałem wtedy 14 lat czułem wielki żal do Boga jak On mi mógł to zrobić, że zabrał mi najbliższą osobę – mojego tatęL
X.M: Ale Dawid miałeś też mamę i brata?
D: Tak, ale po śmierci taty zostałem z tym wszystkim zupełnie sam. Wtedy właśnie zaprzestałem chodzenia do kościoła.
X.M: Przestałeś się też modlić do Boga?
D: Tak, definitywnie!
X.M: A jak wyglądała dalsza Twoja relacja z Bogiem?
D: Po jakimś czasie poznałem nowych znajomych, którzy byli zagorzałymi ateistami. Byli ode mnie starsi. Ja miałem 16 lat a oni byli w wieku 20 lat a jeden z nich 30 lat. Spotykaliśmy się dość rzadko, ale wiele godzin spędzaliśmy na dyskusjach o nieistnieniu Boga. Piliśmy w czasie tych dyskusji skrzynki piwa. „Poprzez te spotkania stałem się taki jak oni”.
X.M: Dawid czyli jest to prawdą, że „kto z kim przystaje takim się staje”?
D: No nie do końca się z tym zgadzam!
X.M: Czy wtedy ktoś chciał Ci pomóc, żebyś był bardziej obiektywny na widzenie Boga i świata?
D: Moja mama wysłała mnie na Oazę. Miałem wtedy 17 lat. Na początku w ogóle nie wiedziałem, co ja tam robię? Chciałem uciec, ale postanowiłem spróbować i „poświęcić się” dla mamy. Na tej Oazie inni mówili, że doznają jakiś łask Bożych. Starałem się jak tylko mogłem, ale nie dawało to żadnego efektu. Oaza dobiegła końca i skończyła się też szansa na odkrycie Boga.
X.M: Dawid czy ten stan, że nie czujesz obecności Boga w swoim życiu trwa po dzień dzisiejszy?
D: Nie! Teraz bardzo chciałbym odnaleźć Boga i poczuć Jego miłość. Staram się jak mogę i potrafię. Liczę, że w przyszłości da to jakieś owoce.
X.M: Dawid, ale przecież masz pomoc Boga w innych przyjaciołach, kolegach?
D: Możliwe, że tak, ale ja to odbieram na teraz inaczej.
X.M: Dzięki Ci Dawid za szczerą rozmowę na temat Twojej wiary. Życzę Ci najlepiej jak potrafię, żebyś był blisko Boga, bo On jest zawsze bardzo blisko CiebieJ)))
c) Leczenie Jezusa – Jest to długi proces terapii tak długi jak długie było odchodzenie od wiary w Boga Jedynego naszego i Najlepszego Pana. Zamieszczam tutaj wyznanie wiary Wioli, czyli narzeczonej Tomka B.:
„Zrozumiałam, że nie warto grzeszyć a tylko postępować w zgodzie z sercem.
Sama się o tym przekonałam, że nie warto grzeszyć, że warto być i wierzyć w Boga, cały czas być przy Bogu. Wierzyć w to, co On nakazał, co zrobił i nieraz już odczułam to, że On istnieje. Ja wierzę w Niego bardzo i nie wierzę w to, by grzech mógł być silniejszy od Niego.
Nieraz mi pomógł i mogę powiedzieć to, że On istnieje i zawsze będę się Jego trzymać i tego, co On głosi.:)






